|
Cyfrowe Archiwum Tańców Tradycyjnych z XIX wieku |
||
|
Pokucie
PokucieFragment wstępu Oskara Kolberga o tańcach z cz. III Pokucia „Taniec jest ulubioną na całej Rusi rozrywką świąteczną ludu, w dnie powszednie ciężko zwykle pracującego, bez tańca nie ma też tu zabawy ni praznyka, ni wesela. Rozrywce tej oddaje się przeważnie młodzież nieżonata, tj. parobcy i dziewki, lubo nie gardzą nią również mołodyce jak i młodzi żonkosie. W lecie tańczą zwykle pod gołym niebem, na podwórzu chaty, karczmy lub rozleglejszym jakim miejscu. Pierwszeństwo w tańcu jak i przy innych zabawach i uroczystościach należy do mężczyzny. Parobek może nawet w pewnych razach (choćby nie był narzeczonym lub bratem) zabronić znajomej sobie dziewczynie tańca na czas niejaki, byleby tylko zakaz ten przed nią samą i ludźmi usprawiedliwił. Więc dowiedziawszy się od kogoś zaufanego, lub na własne usłyszawszy uszy, że dziewka źle lub uszczypliwie się o nim wyraża lub mu uchybia, postanawia ukarać i usunąć ją od swego lub innych parobków towarzystwa w tańcu. Wówczas w najbliższą niedzielę, gdy się już zebrano na zabawę, oznajmia jej (unikając zwykle zbyt ostrych przymówek) swą wolę, lub też zaprzestać nakazuje tańca, który z kim innym już rozpoczęła, a tancerzowi od niej odstąpić, przytaczając powody swego postanowienia. Najczęściej na pierwsze już jego wezwanie opuszcza tak zagadnięta dziewka swego tancerza, by nie dać przyczyny obojgu młodzianom do kłótni i bójki, zresztą powody zakazu uznaje i zagadnięty tancerz za słuszne, jako w ogóle dotyczące czci kawalerskiej. Pociąga to atoli za sobą pewne wydatki. bo tancerz żaden na sucho odpalić się nie da, więc obrażony kawaler kupuje wszystkim swym towarzyszom po miarce gorzałki, by ich sobie zjednać i od tańca z oskarżoną odwieść na długo, dopóki sam tańców z nią nie rozpocznie, co czasem dopiero po kilkunastu dniach (a nawet i tygodniach) ma miejsce. O przeciwnym powyższemu przypadku, tj. co czyni dziewka, gdy ją obraził kawaler, wcale nie wspominają. Muzykanta mają tancerze zgodzonego rocznie, płacąc mu 10 do 12 reńskich kwartalnie za granie w niedziele i święta. Starszy parobek zbiera potrzebną kwotę od swych towarzyszy i takową wypłaca grajkowi czyli skrzypkowi („muzyka”). Skrzypkowi temu towarzyszy niekiedy chłopiec z bębenkiem lub piszczałką (a gdy większe zgromadzenie z cymbałkami), na jego wikcie będący, a nader rzadko basetlista, który instrument swój, niezbyt wielki, opiera w czasie gry o ławkę, nie zaś o ziemię. Granie na weselu osobno jest wynagradzanym. Po dworach i miastach grywają do tańca wędrowni Cygani lub Żydzi, mający więcej jeszcze instrumentów, nad którymi zwykle górują cymbałki.” Oskar Kolberg Pokucie cz. III, Kraków 1888 (toż: Dzieła wszystkie t. 31) s. 1-2. |
||